Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi nosor z miasteczka Gdańsk. Mam przejechane 42180.04 kilometrów w tym 66.20 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.13 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy nosor.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2020

Dystans całkowity:1670.42 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:82:15
Średnia prędkość:20.31 km/h
Maksymalna prędkość:61.92 km/h
Suma podjazdów:7343 m
Suma kalorii:53591 kcal
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:83.52 km i 4h 06m
Więcej statystyk
  • DST 72.83km
  • Czas 03:05
  • VAVG 23.62km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • Kalorie 2433kcal
  • Podjazdy 251m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wirtualne rywalizacje

Poniedziałek, 27 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Warto pomagać. Zachęcam do udziału w wirtualnych rywalizacjach. Możesz otrzymać fajny medal i mieć frajdę z pomocy innym!
Więcej na:
- Filipowe Kilometry
- Virtual Bike Polska
- Virtual Swim Polska
- Virtual Triathlon Polska
- Virtual Run Polska




  • DST 28.49km
  • Czas 01:31
  • VAVG 18.78km/h
  • VMAX 54.36km/h
  • Kalorie 890kcal
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przejażdżka po Krakowie

Sobota, 25 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0




Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 63.21km
  • Czas 03:55
  • VAVG 16.14km/h
  • VMAX 61.92km/h
  • Kalorie 1970kcal
  • Podjazdy 361m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 7

Piątek, 24 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 7 - 60 km

Nadszedł dzień, w którym osiągniemy cel pielgrzymki. Dystans mniejszy niż w dniach poprzednich. Po śniadaniu ruszyliśmy w drogę. Po drodze było dużo górek i tym samym fajnych zjazdów.

W końcu ukazał nam się zielony znak z napisem Kraków. Porobiliśmy sobie zdjęcia i ruszyliśmy dalej do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Gdy dojechaliśmy na miejsce przywitały nas siostry zakonne. Odstawiliśmy rowery i usiedliśmy na ławkach, a jedną z sióstr opowiedziała historie tego miejsca, siostry Faustyny oraz obrazu Jezusa, który się tu znajduje.

Potem w kaplicy Ksiądz Adrian odprawił dla nas mszę, a po mszy poszliśmy do restauracji coś zjeść.

Jeszcze jakiś czas tu pobyliśmy robiąc zdjęcia i zwiedzając ten wielki obiekt i wróciliśmy na drugą stronę Krakowa do szkoły, gdzie dziś mamy nocować, a dokładnie na sali gimnastycznej. Rozłożyliśmy sobie materace, a na nie śpiwory.

Wyruszyliśmy na miasto. Dojechaliśmy taksówkami na stare Miasto. Spod kościoła mariackiego ruszyliśmy do restauracji, gdzie wspólnie spędziliśmy wieczór. Ktoś zarzucił pomysł, by następnym razem pojechać na Słowację, tam również stacjonują Pallotyni. A miejscem rozpoczęcia pielgrzymki mógłby być Kraków. Po drodze Wadowice, Zakopane... Dużo górek ?


Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 99.77km
  • Czas 06:19
  • VAVG 15.79km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Kalorie 3126kcal
  • Podjazdy 1071m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 6

Czwartek, 23 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 6 - 99,5 km

Tego ranka o 6.00 byliśmy na mszy świętej na Jasnej Górze. Potem powrót do Doliny Miłosierdzie Bożego na śniadanie i wyruszyliśmy w trasę.

Za Częstochową przejeżdżając przez Olsztyn zatrzymaliśmy się na chwilę u stóp ruiny zamku, który rozpoczyna od tej strony Szlak Orlich Gniazd.

Potem ruszyliśmy dalej w trasę. Odczuwalnie już zmieniło się ukształtowanie terenu. Górki były coraz większe i miejscami męczące. Nasza drużyna dzielnie walczyła, by pod nie podjechać. Nagroda były też bardzo fajne i długie zjazdy w dół.

Przez Wolbromem nasza grupka odłączyła się od grupy by zobaczyć jeszcze dwa zamki. Jednak trzeba by poświęcić więcej czasu, by na spokojnie podejść bliżej i poznać te miejsca.

Potem wróciliśmy na prawidłowa trasę do Wolbromu. Górki były niemiłosierne, ale do pokonania. Ewidentnie nasza drużyna poczuła zmęczenie w nogach. Sam osobiście nie miałem przyjemności wjeżdżać pod tak nachylone i długie podjazdy. Fajne doświadczenie. Łącznie pod górę tego dnia podjechaliśmy ponad 1000 m!

Nocleg był w domku przy stadionie. Poszedłem z Maxem dor estauracji zjeść coś dobrego i zrobić zakupy na następny dzień.





Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 128.73km
  • Czas 06:43
  • VAVG 19.17km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • Kalorie 4017kcal
  • Podjazdy 653m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 5

Środa, 22 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 5 - 128,5 km

Tego dnia po sytym śniadaniu w Zielnym Domku szykując się do wyjazdu okazało się, że auto, które wozi nasze rzeczy uległo małej usterce. Potrzebny był serwis. Sprawą zajął się Ksiądz Adrian z Jackiem, a my jechaliśmy dalej. Śmieszną z nazwy miejscowość, która polecił gospodarz zajazdu było ,,Koniec Świata". No więc pojechaliśmy szukać tej miejscowości, a że jak okazało się później turyści lubią kraść znak z nazwą minęliśmy to miejsce. Po zapytania tutejszego człowieka pokierował nas z powrotem. Z drugiej strony Końca Świata znak ciągle wisiał hehe. Zrobiliśmy tu fajne fotki i wróciliśmy do trasy.

Im bliżej Częstochowy tym bardziej zaczynało się czuć większe nachylenie terenu. Coraz więcej górek i dłuższe podjazdy. Jednak nie stanowiło to dla mnie większego problemu. Forma odpłaca ?

Dzisiaj Jarek złapał chyba 3 razy flaka w przednim kole. Jadąc słuchałem sobie ,,nowej" muzyki na telefonie z karty SD Ojca, na której jest mnóstwo albumów rockowych band. Szczególnie wpadły mi w ucho Rival Sons i Joe Bonamassa.

Bezpiecznie dostaliśmy się do Częstochowy i pojechaliśmy do miejsca dzisiejszego noclegu - Doliny Bożego Miłosierdzia, gdzie mieszkają księża Pallotyni. Zjedliśmy przyszykowaną dla nas kolację. Troszeczkę działaliśmy pod presją czasu. W planie było odprawić dla naszej paczki rowerzystów mszę w kaplicy, a tuż po niej udać się do kaplicy cudownego obrazu Czarnej Madonny Matki Bożej Częstochowskiej na Apel Jasnogórski. Ja za to postanowiłem się wyspowiadać przed tymi mszami....

Po zakończeniu nabożeństw szczęśliwi i naładowani pozytywna energia wróciliśmy do swoich pokojów i na tym zakończył się dzisiejszy dzień.



Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 136.73km
  • Czas 06:54
  • VAVG 19.82km/h
  • VMAX 46.44km/h
  • Kalorie 4261kcal
  • Podjazdy 440m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 4

Wtorek, 21 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 4 - 136,5 km

Dzisiaj pobudka wcześniej niż zwykle. O 6.00 już znieśliśmy rzeczy do auta, a potem poszliśmy na śniadanie w seminarium. Jeszcze kilka łyków mocnej espresso z Expressu i ruszamy.

Pogoda od rana jest słoneczna, ale wyczuwalnie chłodniej niż w poprzednich dniach. Wystarczyło popedałować chwilę i już organizm się dostosował. Kierunek Kalisz. Droga łatwa i przyjemna. Co jakiś czas robimy przystanek, by się napić i coś zjeść.

Przejazd przez Kalisz trochę wolniejszy, jak to w większym mieście bywa. Zostało nam już kilkanaście kilometrów do miejscowości Brzeziny, w której dzisiaj będziemy nocować.

W Brzezinach zatrzymaliśmy się w kościele pod wezwaniem Świętego Krzyża. Nasz ksiądz Adrian odprawił tu dla nas mszę i wygłosił naprawdę ciekawe kazanie, które zapadło mi w pamięć.

Po godzinie pojechaliśmy do pensjonatu Zielny Dworek ok 3km za Brzezinami. Zjedliśmy sytą i rozeszliśmy się do pokojów. Prawie każdego dnia przebywam w pokoju z dwoma kolegami: Maksem i Jarkiem. Tak też w 3 się najczęściej trzymamy na pielgrzymce ale lubię rozmawiać i przebywać z każdym. Wiek uczestników jest bardzo różny. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia. Przy okazji wymienię pozostałych uczestników. Są to: Darek, Mariola, ks. Adrian, ks. Krzysztof, Jacek, Stefan, Tadeusz.

Jutro jedziemy prosto do Częstochowy!


Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 97.17km
  • Czas 05:40
  • VAVG 17.15km/h
  • VMAX 42.84km/h
  • Kalorie 3054kcal
  • Podjazdy 422m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 3

Poniedziałek, 20 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 3 - 97 km

Kolejny dzień wyprawy rozpoczął się w widmie nadciągającej ulewy z południa. Zjedliśmy pyszne śniadanie i opuściliśmy hostel po 8.00.

Przed przewidzianym deszczem jeden z uczestników zdążył przebić jeszcze oponę. Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej. Gdy zaczęło kropić zatrzymaliśmy się, by przebrać się w odzież przeciwdeszczową. Zaczęło padać, ale jechaliśmy dalej. Deszcz powoli się zwiększał, a w oddali słychać było zbliżającą się burzę.

W planie dzisiejszego dnia było odwiedzić Bramę Rybę na polach Lednickich. Spędziliśmy tu ok 2h czasu poznając historię tego miejsca. Deszcz przestał padać całkowicie.

W końcu dojechaliśmy do Gniezna. Dzisiaj noc w Wyższym Seminarium Duchownym! To chyba jedynak okazja, by się tutaj pojawić i móc zobaczyć to miejsce od środka, gdzie dostęp mają tylko ludzie z powołaniem ;-)

Gdy odpoczęliśmy i odświeżyliśmy się, ruszyliśmy na miasto do restauracji wspólnie porozmawiać i spędzić czas. Gdy się ściemniło wróciliśmy do seminarium. Gniezno to ładne miasto, warto tu pojawić się na dłużej.

Noc minęła spokojnie. Spałem sam w pokoju, a jeden z przyszłych księży wyprał nasze ubrania. Bóg Zapłać ;-)



Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 93.62km
  • Czas 05:03
  • VAVG 18.54km/h
  • VMAX 45.36km/h
  • Kalorie 2928kcal
  • Podjazdy 412m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 2

Niedziela, 19 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0

Dzień 2 - 93,5 km

Kolejny dzień pielgrzymki. Noc przespana bardzo dobrze. Rano wypoczęty poszedłem na wspólne śniadanie. O 8.00 poszliśmy na mszę do kościoła rzymskokatolickiego Podwyższenia Krzyża Świętego w tutejszej miejscowości. Przed 10.00 wyjechaliśmy w trasę.

Pogoda słoneczna i bezwietrzna. Czyżby takie warunki towarzyszyły już nam do końca pielgrzymki?

Po 20 km mała przerwa w lesie, a później w Koronowie w centrum miasta odpoczęliśmy przy kawie lub lodach. Pora ruszać dalej. Zostało nam już tylko połowę dzisiejszej trasy do Nakła nad Notecią. Atmosfera jest fajna. Dzisiaj nic nikomu się jeszcze nie popsuło, bo wczoraj zerwał się łańcuch i przebiła opona u jednego pielgrzyma.

I po moich ostatnich słowach koledze znowu zerwał się łańcuch ? Szybko usterkę usunęliśmy. Oddałem mu moją spinkę rowerową i ruszyliśmy dalej.

Zatrzymaliśmy się na postój w Samsiecznie. Mieści się tutaj kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tutejszy ksiądz Pallotyn zaprosił nas na kawę wcześniej odmawiając koronkę w pustym kościele. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia ruszyliśmy dalej.

Końcówka trasy drogą krajową była przyjemna. Mało było dzisiaj wzniesień terenu. Tak przynajmniej to odczuwałem. Chociaż nie zmęczyłem się wcale to jednak podobnie jak wczoraj jazda w pełnym słońcu potrafi odwodnić i zmęczyć. Oczywiście wszyscy wysmarowani jesteśmy kremem z filtrem UV.

Bezpiecznie dojechaliśmy do hotelu. Zjedliśmy pyszną kolację i zrobiliśmy małe zakupy.




Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 124.80km
  • Czas 06:52
  • VAVG 18.17km/h
  • VMAX 44.28km/h
  • Kalorie 3904kcal
  • Podjazdy 730m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pallotyńska pielgrzymka rowerowa - dzień 1

Sobota, 18 lipca 2020 · dodano: 27.07.2020 | Komentarze 0


Celem naszej rowerowej pielgrzymki było Santktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach. Po drodze również celem było odwiedzić Jasną Górę w Częstochowie.

Dzień 1 - 125 km

Rowerową pielgrzymkę zaczęliśmy od mszy świętej w parafii Matki Boskiej Częstochowskiej w Gdańsku. Po odprawionym nabożeństwie zebraliśmy się przed kościołem do wspólnego zdjęcia. Obecni na mszy ludzie, znajomi, członkowie rodziny uczestników pielgrzymki życzyli nam szerokiej i bezpiecznej drogi. Niektórzy postanowili nam towarzyszyć przez część podróży rowerem i później wrócić do domu.

Pogoda tego dnia była rewelacyjna. Mały wiatr i bezchmurne niebo. Powoli i bezpiecznie wyjechaliśmy z Gdańska kierując się na Starogard Gdański. W czasie podróży jechaliśmy spokojnym tempem. Co jakiś czas robiliśmy przerwy, by się posilić i pomodlić. Ksiądz Adrian przewodził wycieczce, a za logistykę wyprawy odpowiedzialny był Jacek.

Tego dnia przejeżdżaliśmy przez liczne małe, urocze miejscowości. Prawie do Skarszew jechaliśmy ścieżką rowerową. Chociaż podróż mnie nie męczyła, to jazda w pełnym słońcu już trochę tak. I tutaj z nieba spadł przystanek nad jeziorem Borzechowskim, w którym cześć z nas się wykąpała! To było wspaniale orzeźwienie. Dalsza podróż to już tylko czysta przyjemność.

Ujęły mnie ogromne przestrzenie lasów Borów Tucholskich, przez które jechaliśmy. Lubię przejeżdżać przez lasy i oglądać przyrodę, a takich widoków było pod dostatkiem!

W pensjonacie, w którym dzisiaj nocowaliśmy byliśmy o godzinie 17.30. Podano nam pyszny rosół i smaczną kolację.

Resztę dnia spędziliśmy na rozmowach i odpoczynku.






height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3780946780/embed/3baee4d896d69e052b03a168d664a05602bacd6a">


Kategoria 2020, Wycieczki


  • DST 73.00km
  • Czas 03:06
  • VAVG 23.55km/h
  • VMAX 46.44km/h
  • Kalorie 2434kcal
  • Podjazdy 253m
  • Sprzęt Aard
  • Aktywność Jazda na rowerze

10 000 km!

Wtorek, 14 lipca 2020 · dodano: 14.07.2020 | Komentarze 0

Pamiętacie swoje postanowienia noworoczne? Co to było? Mniej jeść? Zacząć chodzić na siłownie? Przestać palić, a może czytać więcej książek?
Moim postanowieniem na ten roku było:
Przejechać 10 000 km rowerem.
Udało się!
Statystyki:
Po 196 dniach przejechałem cały planowany dystans: 10 000 km.
Zajęło mi to 458 godzin, 33 minuty.
Spaliłem 314 592 kcal. (1048 hamburgerów)
Jeżdżąc ze średnią prędkością 21.82 km/h.
Jeżdżąc średnio na wycieczkę 70 km.
Wyszedłem na rower 143 razy.
Przejechałem w pionie w sumie 43 571 m. (prawie 5 razy na Mount Everest!).
Wszystkie trasy dostępne są na moim profilu
Endomondo:
https://www.endomondo.com/profile/2208321
STRAVA:
https://www.strava.com/athletes/46839195
bikestats.pl:
http://nosor.bikestats.pl/
Taktyka:
Do wykonania celu potrzebne było solidne przeorganizowanie czasu i życia. Nie powiem, czasem było ciężko. Chociaż zima była łaskawa w tym roku, to temperatura bliska 0 była odczuwalna po godzinach jazdy. Jazda przed pracą lub po pracy wymagała przygotowania wcześniej jedzenia, wczesnego wstawania i po prostu chęci ;-) Pozostało tylko jeździć. Czy wiał wiatr, padał deszcz, było ciemno jeździłem i zbierałem kilometry. Wytypowałem sobie ulubioną trasę po Gdańsku.
Forma?
Wraz z upływem miesięcy forma rosła. Wszystkie dodatkowe kg. dawno spłonęły. Z każdym miesiącem zauważyłem poprawę średniej prędkości. Nie pędziłem też ze względu na bezpieczeństwo, ale trzymałem stałą dla mnie kadencję.
Plan?
Systematyczne jeżdżenie. Kilka dni pod rząd i dzień na regenerację i tak w kółko. Z czasem zwiększałem dystans lub czując siłę oraz mając dobre warunki pogodowe łamałem zasadę 3/1 (3 dni trening, 1 odpoczynek). Miesięcznie zakładałem, że powinienem przejechać minimum 1000 km. Później okazało się, że 1400 - 1600 km miesięcznie wyjeżdżam na spokojnie. Dlatego też zdobywając każdego miesiące dodatkowe kilometry szybciej osiągnąłem swój cel niż zakładałem. Celowałem na ukończenie postanowienia w listopadzie, ale wszedłem w rytm i ukończyłem wyzwanie kilka miesięcy wcześniej.
Co jadłem?
Podstawą dla mnie było śniadanie. Praktycznie zawsze takie samo, czyli omlet z musli, kakao, miodem jajkami z przeróżnymi modyfikacjami by się nie nudziło. Zresztą jedzenie spełniało jedynie funkcję odżywczą, a nie smakową, chociaż wszystko bardzo mi smakowało i tak. Cytryny, Grejpfruty i tony bananów. Warzywa czasem. Dużo mięsa, czasem ryby. W trasie często suszone daktyle dla uzupełnienia paliwa. Wieczorem najczęściej twaróg. No i oczywiście dużo wody i mleka.
Regeneracja?
Tak. Po każdym treningu rozciąganie. Rozbijanie mięśni moimi magicznymi narzędziami z praktyki fizjoterapeutycznej skutecznie utrzymywały je mięśnie w bardzo dobrym stanie.
Rehabilitacja!
Przeciążenia mięśniowe nóg pojawiały się co jakiś czas. W porę wykryte i opracowane były niegroźne i szybko odpuszczały. Resztę przeciążeń, do których sam nie mogłem się dostać lub znaleźć opracowały fizjoterapeutki:
Paulina Duszak, Agata Kaufmann, Gosia Zienkiewicz, którym serdecznie dziękuję za terapie.
Taka profilaktyczna rehabilitacja była niezbędna do uzyskania takiego wyniku bez kontuzji.
O amortyzację siedziska zadbałem już na początku roku kupując odpowiedni amortyzator siodełka. Działa wyśmienicie. Ze strony kręgosłupa nigdy nie miałem żadnych większych dolegliwości.
Nadgarstki. Idealne ustawienie stawów nadgarstków względem ciała to priorytet. Odpowiednia regulacja wysokość kierownicy rozwiązała ten problem. Moja sylwetka jest mniej sportowa, za to bardziej ergonomiczna.
Co z rowerem?
Eksploatowany rower potrzebował czasu na mniejsze lub większe naprawy. W czasie trwania wyzwania przebiłem 11 razy dętkę. Wymieniłem cały układ napędowy i wymieniłem 2 komplety kół. W wyniku jednej kraksy wymieniłem krzywą obręcz koła. Co 700-1000 km zmieniałem łańcuch na kolejny (łącznie 3) tak w kółko. Wymieniłem kilka razy szprychy. Poza tym rower działał jak należy.
Czy czasem miałem dość?
Nie. Nawet gdy było ciężko przez złą pogodę: deszcz, wiatr czy grad myśl w głowie, że zwycięstwo zbliża się z każdym przejechanym kilometrem rekompensowała trudy i dawała nowej mocy. Całe to postanowienie to tak naprawdę świetna zabawa. Dosłownie bawiłem się tym postanowieniem. Zawsze wracałem zadowolony, z dużym wyrzutem endorfin. Jazda na rowerze to moja pasja, podobnie jak fizjoterapia.
Czego się nauczyłem?
Pracując na swój cel stałem się bardziej zorganizowany. Zrozumiałem, że od życia dostajemy to po co wyciągamy dłoń. Nic nie stoi na przeszkodzie by osiągnąć cel, jeśli naprawdę tego chcesz. Poza tym udowodniłem sobie, że jestem silny ;-)
W czasie trwania postanowienia pobiłem moje wszystkie wcześniejsze rowerowe rekordy!
Najdłuższy dzienny dystans - 325 km.
Najdłuższy czas spędzony na rowerze -14 h.
Najwięcej przejechanych km. w miesiącu - 2267 km.
Najwięcej spalonych kalorii podczas treningu: 10760 kcal.

Co dalej?
Rok się nie skończył, a że idę na rekord to spróbuję wykręcić ile się da. Przypomnę tylko, że w najlepszym sezonie rowerowym wykręciłem wcześniej 5000 km. Dalej uważam, że łatwiej jest przejechać tysiące km, niż posprzątać mieszkanie ; D
Na koniec chciałbym Was wszystkich gorąco zachęcić do tego, byście stawiali sobie w życiu wyzwania. Nie tylko sportowe. Byście nie wpadli w pułapkę pracoholizmu, stagnacji i miałkich atrakcji. To nie jest w życiu najważniejsze. Dziękuję za uwagę.